Pozytywne aspekty prokrastynacji

Bill Gates kiedyś rzekł, że zamiast pilnego studenta woli zatrudnić osobę, która uczy się na ostatnią chwilę, a to dlatego, że wie, iż będzie ona w stanie się spiąć i odpowiednio zorganizować w bardzo krótkim czasie.

Zastanawiam się, czy sam ma skłonności do prokrastynacji, bo widać, że jest (przynajmniej po części) jej zwolennikiem z uwagi na parę zalet jakie za sobą niesie. To nie jedyna zaleta, że prokrastynator potrafi się spiąć, jeśli taka potrzeba zajdzie. Jaką jeszcze znajduję? Co najmniej taką, że odkładanie rzeczy do realizacji na później sprzyja zdrowiu, przez to, że często wiele rzeczy wypada tuż przed końcowym terminem realizacji. Na pewno zdarzyło się Wam, i to nie raz, przysiąść nad jakimś zadaniem, szykować je długimi dniami, lub chociażby godzinami i nagle, tuż przed terminem otrzymywaliście informację, że sory, ale jednak tego nie będziemy robić. I cały ten zapał, cały wysiłek szedł na marne, bo trafiał do zakładki „było miło, że się narobiłeś, ale dziękujemy”.

Myślę, że właśnie takie sytuacje powodują, że tak ciężko zrezygnować z prokrastynacji, tak trudno się z niej wyrwać. W końcu lepiej i efektywniej działamy jak mamy jakąś motywację, najczęściej najlepiej wychodzi „na marchewkę”, ale są tacy co lepiej działają „na kij”, czy tak czy siak, na końcu jest zawsze jakaś reakcja do naszej pracy, czeka na nas nagroda za świetną realizację, albo kara za jej brak. Nagroda na poziomie czyjegoś uśmiechu, słowa „dziękuję” bywa już wystarczającą, tak samo smutna mina, czy (chyba najgorsze słowa) „zawiodłem się na Tobie” są wystarczająco bolesnym kijem. Ale mimo wszystko to są reakcje, a jak projekt upada tuż przed realizacją to dotyka nas obojętność, a tego nikt nie lubi, to załamuje i wytracamy cały pęd motywacyjny jaki mieliśmy.

Prawda jest taka, że osobiście lepiej działam jak mam na głowie więcej, potrafię lepiej się zorganizować. Jak mam do zrobienia jedną czy dwie rzeczy, to odkładam je jak najdalej się da. I to jest największy problem to jest siła napędowa prokrastynacji – mało zajęć. Czy trzeba sobie znaleźć dodatkowe zajęcia by zapchać dzień tak, by nie dało się niczego, albo przynajmniej większości odwlekać?

Idąc dalej tym tokiem rozumowania to czy pracoholicy są ludźmi chorymi na prokrastynację, którzy przesadzili z leczeniem? 😉

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s